image1 image1 image1

Młodzi gniewni – Patryk Zdankiewicz

Wielokrotnie piszemy o młodzieży w Red Dragons. Słynne stwierdzenie o najniższej średniej wieku stało się już lokalnie pewną formą żartu. Fakty jednak potwierdzają naszą teorię, a być może w najbliższym czasie szansę gry dostanie następne pokolenie młodzieży, która zbiera doświadczenie w rozgrywkach MMP oraz drugiej lidze. Chcielibyśmy bliżej przedstawić naszego najmłodszego obecnie zawodnika Patryka Zdankiewicza, który w styczniu tego roku skończył 20 lat. Do zespołu dołączył dokładnie w 2012 roku, mając raptem lat 15 i po krótkim okresie treningów od razu dostał szansę gry w I lidze, jak i w finałch MMP U21 rozgrywanych w Białymstoku. Słynna już dla nas impreza na Podlasiu zakończyła się w ćwierćfinale, gdzie po rzutach karnych odpadliśmy z późniejszym Mistrzem Polski, KS Gniezno. Co ciekawe w ekipie z pierwszej Stolicy Polski, grali wówczas Piotr Błaszyk (rocznik 93), oraz Oskar Stankowiak (95). Patryk, mimo że był wówczas chyba najmłodszym uczestnikiem tej imprezy, grał w każdym spotkaniu walnie przyczyniając się do sukcesu. Wspomniana seria rzutów karnych na pewno na długo pozostała w głowie młodego futsalowca, który podszedł, jako ostatni i niestety bramkarz szczęśliwie wyczuł jego intencje. Oczywiście pojawiły się łzy, moment załamania, ale jego największą siłą jest opanowanie emocji, dlatego długo tego nie rozpamiętywał. Nasz sezon w pierwszej lidze nie należał wówczas do udanych, ale był to jeden z elementów wkalkulowanych w budowę zespołu. Sezon później 2012/2013 skupiliśmy się głównie na rozgrywkach pierwszoligowych, a bohater naszej opowieści niestety długo nie dostawał szansy na grę od trenera, ale w drugiej części sezonu był już ważną boiskową postacią w naszej ekipy. Na początku pierwszego sezonu w ekstraklasie pełnił rolę jokera. Pojawiał się głównie w sytuacjach, kiedy graliśmy z lotnym bramkarzem. Pierwszego gola zdobył w dokładnie 29.11.2014 przeciwko AZS UG Gdańsk, na trudnym terenie rywala, poniżej skrót tego spotkania.

Kolejnym pamiętnym dla tego młodego człowieka wydarzeniem była zapewne bramka, jaką zdobył w wygranym meczu 9:1 przeciwko AZS UŚ Katowice. Było to bowiem dokładnie w 18. urodziny Patryka. Przeciwnik też nie byle jaki, bo dowodzony przez Błażeja Korczyńskiego, a w bramce Rafał Krzyśka, ówczesny pierwszy goalkeeper Reprezentacji Polski. Spokój i opanowanie z jakim to zrobił wprawiły w zachwyt pniewskich kibiców, dla których od zawsze należy do ulubieńców.

W tym sezonie długo nie mógł przebić się do składu, ale praktycznie od początku 2017 roku regularnie dostaje szansę gry. Pierwszego gola zdobył w pamiętnym „telewizyjnym” spotkaniu, z AZS UG Gdańsk. Być może ma jakiś patent na drużynę z Trójmiasta? Niemniej precyzyjny strzał lewą nogą na pewno zrobił pozytywne wrażenie, a publika jak zawsze wpadła w szał radości.

W smutnym dla nas ostatnim spotkaniu w Głogowie dorzucił kolejne trafienie, w dwóch sytuacjach był raczej faulowany w polu karnym, ale arbitrzy nie dopatrzyli się przewinienia. Na pewno sporo pracy przed nim, jeśli chodzi o motorykę i przygotowanie fizyczne. To dwa elementy, które w naszej ekstraklasie niezwykle siłowej, stanowią podstawę do dalszej pracy. Niemniej, choć wymagają one sporo wysiłku, są stosunkowo najłatwiejszym elementem do poprawy. Trudniej nauczyć zawodnika techniki, sposobu poruszania się, oraz inteligencji boiskowej. Te ostatnie cechy są na pewno największym atutem Patryka. Wierzymy, że w krótkim okresie czasu zastąpi on w składzie grającego trenera Łukasza Frajtaga, który sam podkreśla, że coraz trudniej pogodzić mu rolę szkoleniowca i zawodnika. 

Porażka w Głogowie

Euromaster Głogów – Red Dragons Pniewy 5-3 (4-0)

Bramki: Kaczmar 2, Szala 3 – Piasek, Ozorkiewicz, Zdankiewicz

Tak jak przewidywaliśmy - spotkanie w Głogowie, gdzie nigdy jeszcze nie odnieśliśmy zwycięstwa, było bardzo trudne. Początkowe minuty nie zwiastowały co prawda kataklizmu jaki miał się wydarzyć w pierwszej odsłonie. Oba zespoły długo starały utrzymać się przy piłce, choć w pewnym momencie osiągnęliśmy nawet optyczną przewagę. Niestety słabo prowadzące te zawody dwójka sędziowska szybko dopatrzyła się pięciu przewinień po naszej stronie. Okazało się to karkołomne w skutkach. Najpierw w indywidualnej akcji Kamil Kaczmar miał sporo swobody i wyprowadził w 13. minucie gospodarzy na prowadzenie. Chwilę później było 2:0. Ponownie błąd w zbyt „miękkiej” obronie wykorzystał Szala podwyższając rezultat. To co jednak wydarzyło się w ostatniej minucie pierwszej połowy zadecydowało o losach tego spotkania. Najpierw przedłużony rzut karny z okolic szóstego metra wykorzystał Kaczmar, a chwilę później Szala podwyższył na 4:0. To był prawdziwy nokaut, choć niefrasobliwość jaką wykazaliśmy się przy utracie czwartego gola woła o pomstę do nieba.

W szatni padło dużo męskich słów i na drugą odsłonę wyszliśmy zdeterminowani. Tym razem cuda  w bramce rywali zaczął wyprawiać Tomasz Długosz ratując głogowian raz zarazem. Nie trafiliśmy także z 10 metrów marnując przedłużony rzut karny. Oczywiście zemściło się to natychmiast. Kontratak Miedziowych wykorzystał Szala i było już 5:0. Na szczęście drużyna pokazał charakter i uniknęła blamażu. Gole Szymona Piaska i Michała Ozorkiewicza wlały nadzieję w serca kibiców. Szkoda, że chwilę później arbiter nie odgwizdał ewidentnego rzutu karnego po faulu na Patryku Zdankiewiczu. Mimo to nadal trwała prawdziwa nawałnica, ale piłka nie chciała znaleźć drogi do bramki rywali. Grając w przewadze z lotnym bramkarzem, wspomniany Patryk Zdankiewicz zdobył wreszcie gola na 5:3. Do końca pozostało jednak tylko 1,5 minuty. To jednak zbyt mało na ambitnie grających tego dnia Euromaster. Tym samy musieliśmy przełknąć gorycz kolejnej porażki, tym bardziej bolesnej, że przy większym zaangażowaniu w pierwszej połowie śmiało można było pokusić się o lepszy rezultat.

Ogromne słowa uznania należą się za to naszym kibicom, którzy licznie przybyli na to spotkanie, przez cały czas głośno i kulturalnie wspierając nasz zespół. Pozostaje nam tylko przeprosić za to, że nie udało się osiągnąć korzystnego wyniku. Na szczęście inne rozstrzygnięcia jakie zapadły w pozostałych meczach były dla nas bardzo szczęśliwe. Cały czas pozostajemy w walce o czołową szóstkę. Nastąpi teraz spora przerwa w rozgrywkach, na mecze Reprezentacji Polski. Wrócimy na parkiety ligowe w połowie kwietnia. Do tego czasu mamy nadzieję, na poprawę naszej gry, wyleczenie kontuzji i wreszcie przełamanie złej passy. Na pewno walczyć będziemy do samego końca, aby móc wreszcie uradować naszych wiernych fanów, którzy zasługują na więcej. 

Z problemami na ważny mecz do Głogowa

Euromaster Chrobry Głogów - Red Dragons Pniewy

sobota, godzina 17:00

Trwa zacięta walka o awans do pierwszej szóstki, pozwalającej walczyć o medale, ale też gwarantującej spokojny ligowy byt. Niestety mecz w Toruniu zupełnie nam nie wyszedł. Wyglądaliśmy słabo na tle mocnego rywala. Zadania, przed jakim stoimy nie ułatwia nam na pewno sytuacja kadrowa. Maciej Foltyn od dłuższego czasu zmaga się z różnymi dolegliwościami, choć jego zmiennik Jakub Budych, szczególnie w dwóch ostatnich spotkaniach spisywał się znakomicie. Martwi na pewno dłuższa absencja Adama Wachońskiego, a czwartą żółta kartę otrzymał też Piotr Błaszyk. Na bardzo ważnej pozycji pivota pozostaje nam tylko jeden nominalny gracz, Michał Ozorkiewicz. Trener Łukasz Frajtag ma twardy orzech do zgryzienia, w jaki sposób zestawić optymalne czwórki. Nikt na pewno nie będzie w klubie załamywał rąk, tylko każdy ostro weźmie się do pracy. Spotkanie w Toruniu zakończyło się dość późno. Wtorek był dniem na regenerację, ale pozostałe dni zostaną wykorzystane do treningu. W poprzedniej rundzie, dokładnie w listopadzie okazaliśmy się minimalnie lepsi, wygrywając 3:2 (2:0). Poniżej skrót tego pojedynku.

Historia naszych spotkań z Euromasterem jest bardzo długa z racji małej odległości, jaka dzieli nasze miasta, często rozgrywamy mecze towarzyskie. Jeśli chodzi o rywalizację na poziomie ligowym, długo nie potrafiliśmy pokonać sąsiadów i zdobyć punkty. Przegrywaliśmy regularnie w drugiej i pierwszej lidze, zarówno w Głogowie jak i w Pniewach, ale w ekstraklasie zaczęła obowiązywać inna reguła. Do tej pory w FE zagraliśmy pięciokrotnie i co ciekawe trzykrotnie wychodziliśmy zwycięsko w meczach domowych, ale dwukrotnie przegraliśmy na wyjeździe. Miedziowi w tym sezonie spisują się nieco słabiej, co spowodowane jest problemami organizacyjnymi w klubie. Obecnie z dorobkiem 13 punktów zajmują przedostatnie miejsce mając tyle samo punktów, co Solne Miasto Wieliczka, choć lepszy bilans meczów bezpośrednich (dwie wygrane). Pozycja w tabeli podopiecznych Tomasza Trznadela jest jednak bardzo złudna. Dwie kolejki temu „miedziowi” sprawili nie lada sensację pokonując Rekord i to na parkiecie w Bielsku-Białej. W ostatniej kolejce po zaciętym spotkaniu minimalnie 4:3 przegrali w Szczecinie, wyniki te pokazują, że drużyna ta jest wyraźnie na fali wznoszącej. Teoretycznie przystępujemy w roli faworyta, ale na dzień dzisiejszy więcej atutów jest po stronie rywala, który walczy o uniknięcie degradacji. Na pewno jednak będziemy walczyli o każdy metr boiska, aby wywieźć z tego trudnego terenu jak najkorzystniejszy rezultat. 

FC Toruń okazał się za silny

fot. SK-Foto, Sławomir Kowalski

FC Toruń - Red Dragons Pniewy 5:1 (2:0)

Bramki: Mikołajewicz 3, Czyszek, Wojciechowski - Skrzypek

Niestety nie będziemy miło wspominali poniedziałkowego wyjazdu do Torunia, gdzie musieliśmy uznać wyższość gospodarzy, przegrywając 5:1. Podopieczni Klaudiusza Hirscha zaatakowali od pierwszych minut, ale dobrze w bramce spisywał się Jakub Budych. Niestety moment nieuwagi kosztował nas utratę gola, po strzale Mikołajewicza. Jeszcze przed przerwą na 2:0 podwyższył Czyszek. Piłka po rykoszecie wpadła do naszej bramki, obok bezradnego interweniującego Budycha. Nie mieliśmy zbyt wielu argumentów w tej odsłonie, najbliżej zdobycia gola był Piotr Błaszyk po strzale głową oraz Szymon Piasek, który z ostrego kąta trafił w poprzeczkę.

Po zmianie stron zaatakowaliśmy nieco śmielej i wydawało się, że zdobędziemy bramkę kontaktową. Bliski szczęścia był Michał Ozorkiewicz, który wykorzystał nieporozumienie obrońców, ale trafił w słupek. W niewielkim odstępie czasu, także w tą część konstrukcji trafił Adrian Skrzypek. W odpowiedzi mieliśmy za to 3:0. Po stałym fragmencie przytomnie zachował się Michał Wojciechowski. Nie mając już absolutnie nic do stracenia zaatakowaliśmy jeszcze śmielej. Po składnej akcji, precyzyjnie uderzył wspomniany Adrian Skrzypek i wreszcie pokonał Nicolae Neagu. Próbując zdobyć kolejne trafienie, nadzialiśmy się na kontratak i w sytuacji sam na sam kolejne trafienie zaliczył Mikołajewicz. Czasu pozostało niewiele, zatem Łukasz Frajtag, spróbował gry z lotnym bramkarzem. Ten element, niestety zaowocował tylko utratą kolejnego gola, ponownie za sprawą Mikołajewicza, który skompletował tym samym hat-tricka.

Niestety nie będziemy zatem miło wspominali tego spotkania, o którym po prostu trzeba jak najszybciej zapomnieć, ale wyciągnąć też pewne wnioski. Kolejne spotkanie zagramy już w sobotę w Głogowie, na niezwykle trudnym terenie. Na pewno nie zagra tam Piotr Błaszyk, który otrzymał wczoraj żółtą kartę i czeka go pauza. Wypadliśmy też w tabeli poza czołową szóstkę i obecnie plasujemy się na siódmym miejscu. 

Ponownie w Sportklubie

FC Toruń - Red Dragons Pniewy

poniedziałek, godzina 20:00 (na żywo w Sportklubie)

Meczem z FC Toruń rozpoczynamy trudną serię czterech spotkań wyjazdowych. Tym razem w grodzie Kopernika zagramy w poniedziałkowy wieczór o godzinie 20:00, a pojedynek ten będzie bezpośrednio transmitowany przez telewizję Sportklub. Udamy się na bardzo trudny teren. Torunianie są u siebie szczególnie groźni, a ich ostatnia seria pięciu meczów bez porażki jest obecnie chyba najlepszą ze wszystkich zespołów w FE. W ubiegłą niedzielę podopieczni Klaudiusza Hirscha zainkasowali komplet punktów w Głogowie i zrównali się tym samym liczbą oczek z Piastem Gliwice. O sile tej drużyny stanowi zgrany kolektyw, ale także szereg indywidualności, jak Nicolae Neagu w bramce, Cleverson Pelc czy lider klasyfikacji strzelców Marcin Mikołajewicz. Hala UMCS w Toruniu zwana także żartobliwie „krainą tysiąca linii” do najprzyjemniejszych nie należy. Czeka nas trudne zadanie. Ostatnio w Toruniu graliśmy dawno, bo we wrześniu 2015 roku, przegrywając 3:0. W międzyczasie zmierzyliśmy się dwukrotnie w Pniewach i oba mecze zakończyły się podobnymi wynikami 1:2 i 2:1. To pierwsze zakończone porażką w ostatniej sekundzie chyba na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Ale może nadszedł czas zrewanżowania się rywalom, właśnie na ich terenie.

Po ważnym zwycięstwie z MKF Solne Miasto Wieliczka intensywnie pracujemy na treningach, a na pewno morale zespołu zostało podreperowane. Nadal trenować nie może Adam Wachoński, ale jego rehabilitacja przebiega prawidłowo i miejmy nadzieję, że jeszcze w tym sezonie pojawi się na boisku. Pod dużym znakiem zapytania nadal stoi występ Macieja Foltyna, którego problemy zdrowotne ciągną się od przyjazdu z grudniowego zgrupowania Reprezentacji Polski. Do składu powinni za to powrócić Adrian Skrzypek, Patryk Hoły i Łukasz Frajtag. Walka o czołową szóstkę zapowiada się niezwykle emocjonująco. Chcąc znaleźć się w górnej części tabeli trzeba regularnie zdobywać punkty. Zadanie, przed jakim stoimy nie będzie na pewno łatwe. Obecnie plasujemy się na piątym miejscu, ale grupa pościgowa jest bardzo blisko i będzie naciskać do samego końca. Zapraszamy zatem do kibicowania przed ekranami telewizorów, emocji na pewno nie zabraknie. Poniżej skrót ostatniego spotkania z FC Toruń, które rozegrane było w Pniewach. 

Dla kogo walka o medale? Analiza finiszu rozgrywek

Rozgrywki bieżącego sezonu wkraczają w decydującą fazę. Po fazie zasadniczej zespoły z miejsc 1-6 znajdą się w stawce drużyn grających o medale, a pozostałą grupę będą stanowiły ekipy, które powalczą o pozostanie w Futsal Ekstraklasie na przyszły sezon. Do końca pierwszej fazy zostały nam już tylko 4 spotkania, czyli do wzięcia jest 12 punktów.

Dwie rzeczy na tę chwilę są pewne - w grupie "mistrzowskiej" na pewno zagrają Rekord Bielsko-Biała i Gatta Avtice Zduńska Wola, a w grupie "spadkowej" będą Euromaster Chrobry Głogów, Solne Miasto Wieliczka i Red Devils Chojnice. Niepewny jest los pozostałych 7 drużyn. W poniższej analizie postaramy się przedstawić nasze zdanie na temat tego, jakie to będą zespoły.

Pod uwagę weźmiemy dwa aspekty. Pierwszy z nich dotyczy historii Futsal Ekstraklasy, a konkretniej końcowych tabel na przestrzeni ostatnich sezonów przy 12 zespołach. Skupimy się na newralgicznym 6. miejscu. Ile punktów zdobywały drużyny, które kończyły rozgrywki na tym miejscu? Popatrzmy.

Sezon 2015/16: 29 punktów
Sezon 2014/15: 29 punktów
Sezon 2013/14: 32 punkty
Sezon 2012/13: 36 punktów
Sezon 2011/12: 34 punkty
Sezon 2010/11: 31 punktów
Sezon 2009/10: 28 punktów
Sezon 2008/09: 32 punkty

Średnia arytmetyczna = 31,38 punktów.

Poza "dziwnym" sezonem 2012/13, kiedy to 6. w tabeli Red Devils Chojnice zgromadziło 36 punktów a będący za nim Rekord Bielsko-Biała też miał 36 punktów, to w pozostałych przypadkach zgromadzenie 28-34 punktów gwarantowało 6. miejsce.

Wiadomo - sezon sezonowi nierówny. Dużo zależy od tego, ile drużyn liczy się w walce o pierwszą szóstkę, czy ekipy liderujące tracą punkty z zespołami ze środka tabeli czy drużyny z końca tabeli coś czasami zabierają pozostałym ekipom i tak dalej.

Reasumując - 32 punkty na podstawie tej analizy powinny wystarczyć do zajęcia miejsca w pierwszej szóstce.

Druga sprawa to terminarz poszczególnych siedmiu zespołów i ich obecny dorobek. Spójrzmy na początek na obecną tabelę (na miejsca 3-9, które zostaną poddane analizie):

(...)
3. FC Toruń 32p.
4. Piast Gliwice 32p.
5. Red Dragons Pniewy 28p.
6. Pogoń Szczecin 27p.
7. Clearex Chorzów 26p.
8. AZS UŚ Katowice 24p.
9. AZS UG Gdańsk 21p.
(...)

Na pierwszy rzut oka widoczna jest przewaga ekip z Torunia i Gliwic nad resztą stawki. 32 punkty na tym etapie (zgodnie z naszą wcześniejszą analizą) dawałoby niemal pewne miejsce w pierwszej szóstce. 4 punkty zapasu to solidna zaliczka, ale do końca należy być czujnym, bo sport wiele już widział przedziwnych sytuacji. Gdyby przykładowo Piast przegrał wszystko do końca, to mocno skomplikowałby sobie sytuację, a przy dziwnym zbiegu okoliczności może wypaść poza szóstkę.

Dobrze, teraz pobawimy się trochę w wróżbitów Maciejów. Policzmy, ile punktów realnie mogą zdobyć podane zespoły. Poniższa symulacja to oczywiście zabawa i wróżenie z fusów. W każdej kolejce zdarzają się niespodzianki (jak chociażby niedawna porażka Rekordu z Euromasterem czy zwycięstwo Red Devils nad Piastem). Zespoły, które poczują się urażone naszym zdaniem, niech po prostu udowodnią nam na boisku, że się mylimy :)

3. FC Toruń (32 punkty)

Red Dragons (D) - 3
Red Devils (W) - 3
Katowice (D) - 3
Clearex (W) – 0

= 9 punktów (razem 41 punktów)

4. Piast Gliwice (32 punkty)

Katowice (D) - 3
Clearex (D) - 1
Rekord (W) - 0
Pogoń (D) – 1

= 5 punktów (razem 37 punktów)

5. Red Dragons Pniewy (28 punktów)

Toruń (W) - 0
Euromaster (W) - 1
Red Devils (W) - 3
Katowice (W) - 1

= 5 punktów (razem 33 punkty).

6. Pogoń Szczecin (27 punktów):

Euromaster (D) - 3
Gdańsk (W) - 3
Gatta (D) - 0
Piast (W) - 1

= 7 punktów (razem 34 punkty)

7. Clearex Chorzów (26 punktów)

Gatta (D) - 0
Piast (W) - 1
Solne Miasto (W) - 3
Toruń (D) – 3

= 7 punktów (razem 33 punkty).

8. AZS UŚ Katowice (24 punkty)

Piast (W) - 0
Solne Miasto (D) - 3
Toruń (W) - 0
Red Dragons (D) – 1

= 4 punkty (razem 28 punktów)

9. AZS UG Gdańsk (21 punktów)

Rekord (W) - 0
Pogoń (D) - 0
Euromaster (D) - 3
Gatta (W) – 0

= 3 punkty (razem 24 punkty)

Końcowa tabela:

(...)
3. FC Toruń 41 p.
4. Piast Gliwice 37p.
5. Pogoń Szczecin 34p.
6. Red Dragons Pniewy 33p.
7. Clearex Chorzów 33p.
8. AZS UŚ Katowice 28p.
9. AZS UG Gdańsk 24p.
(...)

Zwróćmy uwagę, że przy takich wynikach, drużyna z 7. miejsca, która zgromadziła 33 punkty jest poza pierwszą szóstką, co przy wcześniejszych dywagacjach powinno dać jej miejsce w pierwszej połówce. Scenariusz wyjątkowy, ale jak najbardziej realny, pokazujący, że nie można sztywno trzymać się liczby 32, która rzekomo powinna dawać 6. miejsce.

Jak widać w naszych typowaniach, FC Toruń i Piast Gliwice nie powinny mieć problemu z wywalczeniem awansu do pierwszej szóstki. Tak naprawdę wystarczy im 1 punkt w 4 meczach, co raczej nie będzie stanowiło problemu. Piast zagra jeszcze 3 mecze we własnej hali, a Toruń jest w tym sezonie bardzo silny.

Na przeciwnym biegunie znajduje się AZS UG Gdańsk. Gdańszczanie mocno skomplikowali sobie wczoraj sytuację. Już w tej chwili tracą do 6. miejsca 6 punktów a przed sobą w tabeli mają jeszcze rozpędzony Clearex i przyczajony za jego plecami AZS UŚ Katowice. W naszych przewidywaniach akademicy z Gdańska nie mają szans na awans, tym bardziej, że na rozkładzie mają jeszcze Rekord i Gattę na wyjeździe.

Ciężko będzie miała druga drużyn akademicka. Katowiczanie pojadą do Gliwic i Torunia. W naszej analizie nie daliśmy im ani jednego punktu z tych wyjazdów. Jednak kto wie? Jeśli za tydzień pokonają Piasta, to później mecz może wydarzyć się cud i drużyna z Katowic rzutem na taśmę zapewni sobie miejsce w pierwszej szóstce. Jednak naszym zdaniem tak się nie stanie.

Walka o dwa miejsca w pierwszej szóstce rozstrzygnie się najprawdopodobniej pomiędzy Pogonią, Red Dragons a Clearexem. Najtrudniejszy terminarz ma Red Dragons Pniewy, który mecze domowe ma już za sobą. Z drugiej strony poza FC Toruń, zagrają z drużynami z dolnej części tabeli. Pogoń z kolei kluczowe mecze będzie rozgrywał w dwóch najbliższych kolejkach. 6 punktów w starciach z Euromasterem i AZS UG Gdańsk da im solidną zaliczkę i niemal pewne miejsce w pierwszej szóstce. Jeśli się potkną, będą musieli liczyć na urwanie punktów Gattcie i/lub Piastowi. Największą zagadką jest Clearex. Wczorajsze zwycięstwo nad Gdańskiem dało im fajną pozycję do ataku. W nadchodzących dwóch kolejkach grają z Gattą i Piastem. Jeśli w którymś z tych spotkań wygrają, to przybliżą się do pierwszej szóstki.

W przypadku równej liczby punktów pomiędzy Red Dragons a Clearexem (co zostało ujęte w naszej analizie na podstawie typowania 4 najbliższych spotkań), wyżej w tabeli będą Czerwone Smoki, które w bezpośrednim meczu wygrały i zremisowały z rywalem z Chorzowa.

Warto jeszcze rozważyć jeden scenariusz (choć rzecz jasna może on okazać się całkowicie zbyteczny). Chodzi o małą tabelę pomiędzy poszczególnymi trzema zespołami (Pogoń, Red Dragons, Clearex). W przypadku równej liczby punktów to właśnie ten scenariusz wejdzie pod uwagę. Przytoczmy bezpośrednie mecze Pogoni, Red Dragons i Clearexu w tym sezonie.

Pogoń – Clearex 4-5, 3-4
Red Dragons  - Pogoń 3-1, 2-2
Clearex – Red Dragons 1-1, 0-4

Red Dragons 8p.
Clearex 7p.
Pogoń 1p.

W tej sytuacji Pogoń wypadałaby z gry i grałaby o miejsca 7-12. Ale taki scenariusz na tym etapie ciężko przewidzieć. Najlepiej skupić się na najbliższym meczu i po prostu wygrywać każdy kolejne spotkanie, bo „jeśli umiesz liczyć, to licz na siebie”.

joomla templatesfree joomla templatestemplate joomla

 

Red Devils Chojnice - Red Dragons Pniewy

sobota 15.04. godz. 

M P
1 Rekord Bielsko-Biała 20 50
2 Gatta Active Zduńska Wola 20 45
3 FC Toruń 20 38
4 Piast Gliwice 20 36
5 Pogoń '04 Szczecin 20 31
6 Clearex Chorzów 20 29
7 Red Dragons Pniewy 20 28
8 AZS UŚ Katowice 20 26
9 AZS UG Gdańsk 20 22
10 Euromaster Chrobry 20 16
11 Solne Miasto Wieliczka 20 14
12 Red Devils Chojnice 20 5

Search

2017  Red Dragons Pniewy - futsal is better   globbers joomla template